Lulajże Jezuniu

Lulajże Jezuniu
Wezmę Cię na ręce 
Ukołyszę, nakarmię 
W pieluszki okręcę 
Żebym kiedyś mógł stanąć 
Przed Twym majestatem 
I nie spłonąć ze wstydu 
Że jesteś mi bratem 

Lulajze Jezuniu 
Poczuwam przy Tobie 
Sianko trochę poprawię 
Wygodniejszym zrobię 
Żebym kiedyś nie zwątpił
Że jestem coś warty 
Kiedy będą się ze mnie 
Naśmiewały czarty 

Lulajźe Jezuniu 
Wnet się zaczną schodzić 
Wypytywać , podziwiać , cieszyć żeś się zrodził 
Żebym kiedyś nie płakał 
Że Cię nie poznałem 
Otuloną w ubóstwo 
Świętą, Bożą Chwałę 

Previous
Previous

W moim żłóbku

Next
Next

Urodziłeś się we mnie